Syrop? Tak, ale z głową! 0
Syrop? Tak, ale z głową!

          Na wzmiankę o organicznym syropie do słodzenia, wielu osobom do głowy przyjdą pewnie działy ze zdrową żywnością, w których półki aż się uginają od ciężaru syropów klonowych, daktylowych i innych tego rodzaju. Syrop glukozowy z kolei coraz częściej budzi lęk i panikę. To jednak uproszczenia i stereotypy, a także sformułowania obce i niejasne. By sprawa stała się przejrzysta, wystarczy trochę informacji i ruszenie głową.

          W produkcji czekolady bardzo ważny jest dobór składników. Każdy producent musi także dbać o komfort konsumentów i dostawców. Co by było, gdyby czekolada miała termin ważności krótki jak świeże owoce? O ile daty nie są problem w przypadku czystych ciemnych czekolad, tak nadziewane wymagają więcej zachodu. Nie dość, że nadzienia muszą zachować świeżość, a więc konsystencję (bezpośrednio powiązaną ze smakiem i aromatem), to jeszcze powinny ładnie się prezentować. Na to trzeba mieć sposób i, jak łatwo się domyślić, niemożliwym jest stworzenie np. mlecznego kremu z samego mleka i cukru czy owocowej galaretki z samych owoców. Nie miałoby to ani odpowiedniej struktury, ani prawdopodobnie nie wytrzymałoby zbyt długo. Z pomocą producentom przychodzą więc emulgatory i syropy słodzące. Wydłużają one żywotność produktu, pomagają zachować świeżość. Dlaczego więc są tak często atakowane? Przez uogólnienia i to, że niewielu osobom chce się zgłębić temat.

          Większość producentów zajmujących rynek spożywczy myśli głównie o zysku. Produkują dużo i tanio. Aby to osiągnąć używają więc kiepskich składników i wydłużają im – czasem niewiarygodnie bardzo – termin przydatności do spożycia jeszcze bardziej szkodliwymi dodatkami, m.in. syropem glukozowym. Przetwarzany wielokrotnie pojawia się on na pierwszych miejscach składów. Daje to beznadziejny, niezdrowy i często po prostu niesmaczny efekt. Czy warto jednak oszczędzać na zdrowiu? Nie warto. O wiele lepiej jest trochę zainteresować się tematem i kupować świadomie.

          Świadomi konsumenci nie raz pytali Zottera, o co chodzi. Odkąd marka pojawiła się na polskim rynku w składach niektórych tabliczek można zobaczyć na ostatnich miejscach składników syrop fruktozowo-glukozowy, glukozowy, kukurydziany, cukru inwertowanego czy w końcu ryżowy. Określenia „syrop ryżowy” Zotter zaczął konsekwentnie używać od jesieni 2019.

          Przede wszystkim trzeba się uspokoić i pomyśleć logicznie.

          Raz: składnik ten zazwyczaj występuje bliżej końca, co oznacza, że nie ma go wiele. Powiedzmy, że stoi obok cynamonu czy soli – te są dodane do smaku i często, jako one same, nie są wyczuwalne. Ileż więc może ich tam być? Niewiele, a robią dużo, podkreślając smak. To samo z syropem. Śladowe ilości nie przełożą się jakoś rewolucyjnie, a jedynie pomogą w zachowaniu odpowiedniego smaku i świeżości nadzień, podkreśleniu. Biorąc pod uwagę ilość, jaka przypada na raptem 70 gramową tabliczkę, nie ma to wpływu na organizm człowieka. Syropy tego typu, w odpowiednio małej ilości, pomagają kremom zachować pożądaną wilgotność i strukturę. Dzięki nim czekolady mają dłuższą datę ważności. W przypadku tych Zottera i tak nie jest to długi okres czasu, a  3-4 miesiące od daty produkcji. To kolejny dowód na to, jak niewiele „wspomagaczy zachowania świeżości” używa. Nie jest to więc tańszy zamiennik cukru, a składnik użyty w konkretnym celu. Poza tym, organiczny syrop glukozowy czy syrop cukru inwertowanego nie kosztują mniej od cukru. Są wytwarzane na bazie organicznych składników i nie robi się ich na skalę masową.

Przecież przeciętne, tańsze czekolady nie raz mają datę o wiele dłuższą datę, a świeżości i tak nie zachowują – w nich najgorszej jakości syropy słodzące po prostu zastępują cukier. Od razu nasuwa się: co za dużo, to nie zdrowo. Chodzi więc o ilość – wszystko jest dla ludzi, ale w rozsądnych ilościach.

          Kto miał do czynienia z Zotterem, ten dobrze wie, że to szef kuchni, który lubi sam wszystkiego dopilnować. Opracowuje własne receptury, najchętniej pracuje na własnych składnikach. Nie inaczej jest w przypadku używanych syropów. Jako osoba szczerze wierząca, że sprawiedliwy handel „to jest to”, ceniąca jakość i pracująca z organicznymi, naturalnymi składnikami, nawet w szczegółach nie porzuca swoich idei. Poza tym, dodanie nawet odrobiny szkodliwego, złego składnika byłoby zepsuciem mnóstwa pracy, w którą wkłada (w dodatku nie on jeden, a cała jego rodzina i wielu pracowników!) całe serce. Tak też, Zotter sam robi swoje syropy. Czym właściwie one są? Jak nazwa wskazuje, to płynna substancja, oczywiście słodka. Umożliwia osiągnięcie efektu lżejszych, czasem rzadszych czy wilgotniejszych nadzień. Glukoza i fruktoza to cukry pochodzenia owocowego. Wszyscy lubimy owoce, prawda? Albo naturalnie słodka kukurydza – przepyszne warzywo. Przecież to właśnie z niej, z organicznej kukurydzy, organicznego cukru jest produkowany organiczny syrop…                                 

          Odpowiedź, dlaczego w przypadku wielu nadzień używa się syropu, a nie cukru, nasuwa się sama: przecież chodzi o konsystencję! Soczyste niczym mus z owoców galaretki, wilgotne i  mięciutkie marcepany czy owocowe ganasze przypominające lody – z cukrem mogłoby nie być już tak cudownie lekko i rzadko, świeżo.

          Syrop może nasunąć skojarzenie z miodem. I słusznie, bo przecież cukry w nim zawarte to głównie fruktoza i glukoza. Tę złocistą, lepką substancję z kolei dietetycy od lat chwalą. Miód ma wielu fanów. Dlaczego więc Zotter nie używa miodu? Odpowiedź jest banalna. Istnieje wiele rodzajów miodu: niektórzy wolą te jasne, słodsze, inni ciemne z goryczką, a i sporo znajdzie się ludzi, którzy nie lubią go wcale lub są na niego uczuleni. Co więcej, miód ma bardzo mocny, charakterystyczny smak i też nie zawsze by pasował. Zotterowskie syropy są bardziej uniwersalne.

          To normalne, że boimy się nieznanego, dlatego często warto po prostu zgłębić temat i nie dać się wystraszyć ludziom, którzy krzyczą o szkodliwości danych produktów, posługując się uogólnieniami i stereotypami. Gdybyśmy wyeliminowali z naszej diety wszystko, o czym kiedyś ktoś napisał, że jest niezdrowe, to chyba już nic byśmy nie zjedli. Przesada nigdy nie jest dobra. I warto o tym pamiętać także na zakupach. Gdy tabliczka czekolady kosztuje trzy złote i ma syrop glukozowy na pierwszym miejscu składu, łatwo wywnioskować, jak niskiej jakości składniki zawiera. Nie dajmy się więc oszukać ani koncernom produkującym na masową skalę, faszerującym swoich odbiorców szkodliwymi substancjami. Jak widać, wystarczy odrobina zdrowego rozsądku. Kierując się nim, najlepiej sięgnąć po czekoladę z możliwie najzdrowszym składem, jakimi niewątpliwie są kompozycje Zottera.

 

Komentarze do wpisu (0)

Produkt dnia
ZOTTER, Czerwone Wino "Olivin"
ZOTTER, Czerwone Wino "Olivin"
16,00 zł
szt.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl